pitbull
Normal_absolwent_da_ar_1aaa
pitbull
ukryte


Dodał 23 miejscówek

Odwiedził 33 miejscówek

Zarejestrował 13 przelotów o łącznej długości 5331km

Dodał 0 tras

Znajomi
Trady dodane przez pitbull
Przeloty pitbull
10.04.2010 - Motoserce 10 kwietnia 2010 roku w całej Polsce odbędzie się jednoczesna zbiórka krwi dla dzieci. Pomysłodawcą i organizatorem akcji są motocykliści zrzeszeni w Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych. Współorganizatorem Akcji jest Polski Czerwony Krzyż. Ponad dwa tysiące osób będzie pracowało nad pozyskaniem jak największej ilości chętnych do oddania krwi. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego , że krew jest towarem luksusowym, bo potrzeba jej coraz więcej. Wiosna, a szczególnie lato, to czas, gdy brakuje jej najbardziej. Postanowiliśmy więc działać ! Akcja obejmuje swoim zasięgiem zarówno duże miasta, jak i małe miasteczka. MOTOSERCE jest imprezą rokroczną i z całą pewnością rosnącą w siłę. Organizowanej przez nas zbiórce krwi towarzyszyć będą liczna atrakcje. Chcemy, aby 10 kwietnia mogły spędzić w miłej atmosferze całe rodziny, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci. MOTOSERCE jest to ogólnopolska akcja zbiórki krwi dla dzieci organizowana przez kluby motocyklowe zrzeszone w Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych. „Krew jest darem życia, podziel się nim" Udział w wyjeździe wzięli: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Paweł - Yamaha YBR 3/ Wojciech - Hyosung GA 4/ Marcin - Honda Varadero 5/ Robert - Yamaha TDM oraz niezrzeszony 6/ Maciej - Honda Varadero Przejechaliśmy 233 km
pitbull
dnia 2010-04-10 nawinięto 235km
30.04-02.05.2010 - Karkonosze Karkonosze 30 kwietnia – 2 maja 2010 30 kwietnia zebraliśmy się na placu Dażar-u. Ok. 8 rano rozpoczęliśmy podróż w kierunku Karkonoszy. Nocleg zabukowaliśmy w Szklarskiej Porębie na kwaterze prywatnej właściciela pensjonatu „Lider”. Trasa przebiegała ze Świebodzina do Szklarskiej Poręby przez Kożuchów. Jechaliśmy na cztery motocykle, tj. 1 - Dawidowicz Piotr z żoną Renatą na BMW R1100GS, 2 - Wojciech na Kawasaki VN Vulcan, 3 - Marcin na Honda Varadero i 4 - Mieczysław z córką Barbarą na Honda Varadero. Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy była Tama w Pilchowicach, gdzie po spożyciu kawy (lura nie z tej ziemi) pojechaliśmy dalej do Szklarskiej Poręby na kwaterę. Nie obyło się bez przygód. Otóż najmłodszy z nas Wojtek D. zaliczył niegroźną glebę z piruetem. Wieczorem było wyjście na miasto. Jak to zawsze w takich miejscowościach tłum turystów oblegał wszelkiego rodzaju bary, puby itp. Ale nam udało się znaleźć lokal w którym skonsumowaliśmy kolację i małe piwko. Nazajutrz postanowiliśmy trochę pozwiedzać. Jako pierwszy cel obraliśmy słynny Zamek Czocha w Leśnej. Był wart poświęconego czasu. Przewodniczka potrafiła zainteresować zwiedzających opowieściami z historii zamku, towarzyszących mu legend oraz tajemnic min. okres II wojny Światowej, gdyż to tu pracowano nad tajnymi maszynami szyfrującymi. Następnym obiektem było miasteczko kowbojskie Western City w Ściegnach. Nie trafiliśmy odbywające się tu imprezy, min. odgrywanie scenek westernowych, ujeżdżanie byka, rodeo czy też napad na bank. Może było jeszcze za wcześnie – nie czekaliśmy na te imprezy. Miasteczko było senne. Szeryf jeszcze spał, a złoczyńcy leczyli kaca. Ostatnim punktem wycieczki był Park miniatur, gdzie na dość skromnym areale zgromadzono naprawdę imponującą ilośc miniatur zabudowań sakralnych, zamków, pałaców i innych budowli. Wojtek znowu zaliczył glebę!!! Ale niegroźnie… 2 maja byliśmy już w domu. Przejechaliśmy 758 kilometrów
pitbull
dnia 2010-04-30 nawinięto 758km
19.06.2010 - Cedynia i okolice Cedynia i okolice 19.06.2010 Dziś zaplanowaliśmy wycieczkę motocyklową do Cedyni. W imprezie wzięli udział: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Paweł - Yamaha VX Virago 3/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan 4/ Robert - Yamaha TDM 5/ Mieczysław - Honda Varadero oraz niezrzeszeni 6/ Katarzyna na Yamaha Fazer 7/ Mariusz na Honda Varadero 8/ Bogusław na Honda Paneuropa 9/ Joanna - pasażerka 10/ Barbara - pasażerka Trasa wiodła ze Świebodzina przez Lubrzę, Łagów, Lubniewice, Kostrzyn do Cedyni i dalej Ośno Lubuskie, Rzepin, Kosobudz, Skąpe do Świebodzina. Wyjazd nie obył się bez przygód. W Łagowie Wojtek nie opanował swojego Vulcana na brukowej drodze i wyrżnął w krawężnik. Jemu nic się nie stało, ale motocykl nie nadawał się do dalszej jazdy. Zdeponowaliśmy go u Bogusia w garażu i dalej pojechaliśmy w 7 motocykli. Po drodze do Cedyni złapał na lekki deszczyk, ale nie zmoczył nas zbyt mocno. Po zwiedzeniu Cedyni pojechaliśmy w drogę powrotną do Świebodzina z zamiarem odwiedzenia po drodze znajomych w Kosobudzu, gdzie po wypiciu małej kawy pojechaliśmy dalej. Tu również nie obyło się bez przygód. Otóż Fazer Kaśki zaczął się buntować w czasie jazdy tracąc moc. Mariusz stwierdził, że po powrocie wyczyści mu gaźniki i zbiornik, które odkładał już kilkakrotnie. W Virago natomiast oberwała się od drgań Tyla lampa i tylko dzięki taśmie klejącej dojechała razem z motocyklem do domu. Przejechaliśmy 367 km Gwoli uzupełnienia: naprawa uszkodzonego Vulcana wyniosła ok. 1500 zł. Mariusz zaś wyczyścił wreszcie cały układ paliwowy.
pitbull
dnia 2010-06-19 nawinięto 367km
31.07.2010 - Zwiedzamy lubuskie (cz.I) Zwiedzamy województwo lubuskie cz.I z 31.07.2010 Dziś wyruszyliśmy na wycieczkę po województwie lubuskim. Zwiedzanie rozpoczynamy od części północnej. Z osób, które deklarowały się do wyjazdu wstawili się: 1/ Dawidowicz Piotr BMW R1100GS 2/ Paweł Yamaha XV Virago 3/ Wojciech Kawasaki VN Vulcan 4/ Renata jako pasażerka BMW Trasa zaplanowana była kolejno przez miejscowości: Świebodzin– Lubrza – Pieski – Międzyrzecz – Pszczew – Międzychód – Bielsko – prom Zatom Stary – Gajewo – prom – Drezdenko – Santok – Gorzów Wielkopolski – Bogdaniec – Nowiny Wielkie – Oksza – prom – Witnica – Mosina – Dębno – Mieszkowice – Moryń – Cedynia – Siekierki – Chwarszczany – Sarbinowo – Kostrzyn – Słońsk – Radów – Kowalów – Ośno Lubuskie – Rzepin – Cybinka – Bytnica – Grażyna – Świebodzin Przejechaliśmy 428 km
pitbull
dnia 2010-07-31 nawinięto 428km
21.08.2010 - Zwiedzamy Międzyrzecki Rejon Umocnień Zwiedzamy Międzyrzecki Rejon Umocniony – Pętla Boruszyńska z 21.08.2010 Dziś zaplanowaliśmy zwiedzanie Pętli Boryszyńskiej (MRU). Z samego rana na miejscu zbiórki wstawili się: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Renata - pasażerka 3/ Paweł - Yamaha XV Virago 4/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan 5/ Robert - Yamaha TDM 6/ Mieczysław - Fiat oraz niezrzeszeni w naszym Klubie 7/ Barbara - pasażerka 8/ Roksana - pasażerka 9/ Mariusz - pasażer 10/ Marek - pasażer 11/ Krzysztof - Mercedes 12/ Adam - pasażer 13/ Mateusz S. - nasz przewodnik po bunkrach Naszym przewodnikiem w kompleksie MRU był Mateusz, który deklaruje swoje przystąpienie do naszego Klubu w niedługim czasie. Opowiadał z zaangażowaniem o założeniach towarzyszących powstaniu MRU. Poznaliśmy kawał historii naszego regionu. Pierwotnie w planach było tylko zwiedzanie MRU Pętli Boruszyńskiej. Wychodząc z podziemi zastaliśmy na parkingu kilkanaście motocykli – to przyjechała jakaś grupa z Niemiec. Popatrzyliśmy w niebo, na zegarki i nie wytrzymaliśmy. Po zakończeniu zwiedzania część z nas wsiadła na „rumaki” i ruszyła w drogę. Trasa była spontaniczna: Świebodzin – Boryszyn – Sulęcin – Ośno Lubuskie – Krosno Odrzańskie – Sulechów – Szczaniec – Świebodzin. Trasę motocyklistów zaliczyli: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Renata - pasażerka 3/ Paweł - Yamaha XV Virago 4/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan 5/ Robert - Yamaha TDM oraz niezrzeszony 6/ Krzysztof – Suzuki Intruder Przejechaliśmy 269 km.
pitbull
dnia 2010-08-21 nawinięto 269km
06.06.2009 - Powstanie Klubu Motocyklowego "Absolwent DAŻAR" Powstanie Klubu Motocyklowego "Absolwent DAŻAR" - 06.06.2010 GENEZA POWSTANIA KLUBU Pomysł założenia klubu motocyklowego dość długo kiełkował w mojej głowie. Wielokrotnie zdarzało się, że chcąc pojeździć motocyklem ciężko było skompletować ekipę na taki wyjazd. Przeważnie były to wyjazdy spontaniczne, wynikające z potrzeby chwili. Motocykliści nie jeżdżą swoimi pojazdami z konieczności lecz dla samej przyjemności jazdy motocyklem. A jak wiadomo samemu zaliczać „winkielki” nie jest tak przyjemnie, jak w zgranej grupie osób o podobnych zainteresowaniach. Po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw, wspólnie z żoną i synami postanowiliśmy powołać do życia klub motocyklowy. Pomysłów na nazwę klubu było dużo, ale z wszystkich „orłów”, „mięśniaków” i innych „anglojęzycznych” nazw, podjąłem decyzję: Absolwent DAŻAR. Pewnie zadacie pytanie: „Dlaczego właśnie taka nazwa?” Powodów było wiele. Po pierwsze: chciałem skupić grono absolwentów OSK „DAŻAR” s.c., którzy dzięki mojemu szkoleniu uzyskali prawo jazdy na motocykle – czyli moi wychowankowie (absolwenci). Po drugie: nazwa szkoły nauki jazdy już coś znaczy na rynku szkoleń – moi kursanci pochodzą głównie z powiatu świebodzińskiego. Taka była geneza nazwy „Absolwent DAŻAR” Pozostał jeszcze aspekt legalizacji klubu. Po zapoznaniu się z obecnym stanem prawnym rejestracji stowarzyszeń, okazało się, iż muszę zakładać konto firmowe, prowadzić księgowość, posiadać lokal (lub podnajmować taki lokal), rozliczać się z Urzędem Skarbowym itp. To są już znaczne koszty. W skali miesiąca na powyższe cele musiałbym wyasygnować w granicach 200-300 zł. Stwierdziłem jednak, że lepiej będzie wlać taką sumę do zbiornika motocykla. Nawiązałem kontakt z działającym przy Domu Kultury w Świebodzinie Samochodowym Klubem Turystycznym PTTK „Autostrada”. Prezes tego klubu p. Ryszard Kurylczyk nie widział żadnych przeciwwskazań ku temu, aby powstała sekcja motocyklowa. Zagwarantowano mi pełną niezależność organizacyjną klubu (oczywiście wszystko w zgodzie ze statutem i regulaminami obowiązującymi w PTTK). Koszt członkostwa w klubie oscyluje na poziomie 30 zł w skali rocznej, a korzyści z tego wynikające były znaczne: do dyspozycji cała baza i doświadczenie PTTK, przysługujące wszelkiego rodzaju zniżki do turystycznych i muzealnych obiektów. Więc stało się: powołano do życia Klub Motocyklowy „Absolwent DAŻAR”. Opracowałem wzór naszywki, poniosłem indywidualnie związane z zamówieniem koszty, założyłem konto e-mail i stronę WWW klubu. Świebodzin 06.06.2009 Dawidowicz Piotr
pitbull
dnia 2009-06-06 nawinięto 0km
18.09.2010 - Zwiedzamy lubuskie (cz.II) Zwiedzamy województwo lubuskie cz.II z 18.09.2010 Na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy zwiedzenie drugiej – południowej części naszego województwa. Z osób, które deklarowały się do wyjazdu wstawili się: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Paweł - Yamaha XV Virago 3/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan 4/ Mieczysław - Honda Varadero oraz niezrzeszeni w naszym Klubie: 5/ Barbara jako pasażerka BMW 6/ Roksana jako pasażerka Hondy 7/ Krzysztof Suzuki Intruder Trasa zaplanowana była kolejno przez miejscowości: Świebodzin – Leśna Góra – Zielona Góra – Drzonów – Krosno Odrzańskie – Nowogród Bobrzański – Christianstadt – Brody – Gubin – Krosno Odrzańskie – Dychów – Przetocznica – Świebodzin Przejechaliśmy 428 km
pitbull
dnia 2010-09-18 nawinięto 363km
30.10.2010 - Zakończenie sezonu - Szklarska Poręba Zakończenie sezonu motocyklowego 2010 – Szklarska Poręba W dniu 30 października 2010 postanowiliśmy zrobić ostatni wypad Klubu na motocyklach. Dokąd jechać? Decyzja była jedna w góry, do Szklarskiej Poręby. Miał to być nasz wspólny wyjazd zamykający sezon. Praktycznie nasz pierwszy sezon motocyklowy jako zrzeszonych w Klubie „Absolwent DAŻAR”. Temperatura nie rozpieszczała nas, ale przynajmniej nie padał deszcz. Zebraliśmy się na placu Dażaru już o 8:00. Rozgrzewająca kawa i wyruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy w składzie: 1/ Dawidowicz Piotr – BMW R1100GS 2/ Marcin – Honda Varadero 3/ Mieczysław – Honda Varadero oraz niezrzeszeni 4/ Mariusz – Yamaha Fazer 5/ Sławek – BMW R1200GS Trasa zaplanowana była wręcz w linii prostej do Szklarskiej Poręby i powrotem, czyli: Świebodzin – Zielona Góra – Kożuchów – Bolesławiec – Piechowice – Szklarska Poręba – Lwówek Śląski – Sulechów – Świebodzin Po dojechaniu na miejsce zjedliśmy obiad, poniektórzy z nas zakupili „Karkonoskie Oscypki” i ruszyliśmy w drogę powrotną. Spodziewaliśmy się dużego natężenia ruchu na drogach w związku ze zbliżającym się Świętem Zmarłych. Ruch nie był jednak tak intensywny jak się spodziewaliśmy i dzięki temu mieliśmy duuuuużo frajdy z jazdy. Jak nigdy dotąd kierowcy samochodów nas pozdrawiali – czyżby w podziwie, że mimo pogody my jeszcze nieodpuściliśmy sobie jazdy motocyklem, czy też byli to również motocykliści „zapakowani” w puszki, którzy żałowali, iż nie ma ich wśród nas lub, że przedwcześnie odstawili swoje rumaki do garażu? Było zimno, ale nie spadła ani kropla deszczu. Przejechaliśmy 381 km SEZON ZAKOŃCZONY z ogólnym bilansem przejechanych w 2010 roku przez klub 3.342 kilometrów.
pitbull
dnia 2010-10-30 nawinięto 381km
01.05.2011 - Bałtyk - Wybrzeże zachodnie Bałtyk – wybrzeże zachodnie – 01.05.2011 W dniu 1 maja 2011 zaplanowany był wyjazd nad morze. Mieliśmy w planach zwiedzanie Krzywego Lasu w Nowym Czarnowie, Muzeum Figur Woskowych w Międzyzdrojach, Aleja Gwiazd, Forty Świnoujścia, Ruiny kościoła w Trzęsaczu oraz w drodze powrotnej w planach było zwiedzanie zamku w Świdwinie. W wyprawie udział wzięli: 1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS 2/ Paweł - Yamaha Virago 3/ Marcin - Honda Varadero 4/ Krzysztof - Suzuki Intruder 5/ Krzysztofa i Adam jako pasażerowie Plany - planami, a życie swoje. Już na początku pojawił się problem z jednym z motocykli - Yamaha Virago odmówiła posłuszeństwa. Mimo to kontynuowaliśmy wycieczkę (na platformie pojechała do serwisu, a my byliśmy godzinę w plecy) . W tym dniu było zimno - zapowiadali 15 stopni C, ale na motocyklu ta temperatura w czasie jazdy oscylowała w granicach 6 -10 stopni i ten porywisty wiatr. Z powodu opóźnienia czasowego nastąpiła zmiana marszruty. Najpierw udaliśmy się do Pyrzyc w celu zwiedzenia tamtejszych murów obronnych, następnie udaliśmy się do Międzyzdrojów - Muzeum Figur Woskowych zaliczyliśmy w tempie wręcz sportsmena. Na molo nikt nie chciał już pójść - wiał niemiłosiernie zimny wiatr od morza. Szybka przeprawa promowa do Świnoujścia i zwiedzanie Fortów: Anioła i Zachodniego. Mieliśmy jeszcze pójść na falochrony, ale ten wiatr ... Wracamy do Świebodzina już ciemną nocą. Nazajutrz spadł śnieg, ale było super (no może trochę za zimno - ale na przyszłość już wiemy, iż należy zabezpieczyć sobie odzież na wp.) PAMIĘTAJCIE: lepiej coś z siebie zdjąć, niż żałować, że nie ma się co ubrać ... Przejechaliśmy 568 km
pitbull
dnia 2011-05-15 nawinięto 568km
11.06.2011 - Fortyfikacje Poznania i Puszczykowo 2011.06.11 wybraliśmy się do Poznania - pozwiedzać tamtejsze fortyfikacje. Ogólnie oprócz samej Cytadeli znajduje się tam wiele fortów obronnych (ponoć 18). Czas nam nie pozwolił zwiedzić nawet 1/3 z nich. Zresztą w upale przebijanie się przez Poznań nie należy do przyjemności (i tak wyszło prawie 30 km po samym Poznaniu). Po zwiedzeniu fortyfikacji udaliśmy się do Puszczykowa, gdzie znajduje się Muzeum A.Fiedlera. Znajduje się tam zbiór pamiątek z podróży po świecie. Najciekawszym obiektem była replika Santa Marii, na którym to statku Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę. Pojechaliśmy w składzie: 1/ Piotr na BMW GS 2/ Wojciech na Kawasaki Vulcan 3/ Michał na Honda CBR 4/ Jurek na Honda Varadero 5/ Mariusz na Yamaha Fazer 6/ Rafał na Honda CBR Razem wyszło nam 339 km. Z ciekawostek, to przekonaliśmy się, iż CBR nadaje się na motocykl terenowy. Rafał wypadł z drogi i jakieś 200 metrów ciął przydrożnym rowem, kilka razy wyskakując w powietrze. Pełen szacun - utrzymał moto na kołach. Trasa przebiegała: Świebodzin – Babimost – Siedlec - Wolsztyn – Grodzisk Wielkopolski – Poznań – Puszczykowo – Rogalin – Mosina – Opalenica – Nowy Tomyśl – Zbąszyń – Smardzewo – Świebodzin. Już myślimy nad następnym wyjazdem. W planach jest zwiedzanie Kotliny Kłodzkiej z jej atrakcjami.
pitbull
dnia 2011-06-11 nawinięto 339km
Kotlina Kłodzka i jej atrakcje Na dzień 8 lipca zaplanowaliśmy początek trzydniowej wycieczki, której miejscem docelowym jest Kotlina Kłodzka. W wyjeździe udział wzięli: 1/ Piotr – BMW R1100GS 2/ Renata – pasażerka w/w pojazdu 3/ Wojciech – Kawasaki Vulcan 4/ Marcin – Honda Varadero 5/ Krzysztof – Suzuki Intruder 6/ Adam – pasażer w/w Trasa przebiegała: Świebodzin – Grodziec, gdzie zwiedziliśmy zamek, który zaskoczył nas swoją atrakcyjnością turystyczną – dalej pojechaliśmy do Bolkowa z zamiarem zwiedzenia zamku, ale pomimo, iż przybyliśmy przed 17:00 nie wpuszczono nas do wnętrz. Pozostało zwiedzanie przygrodzia – z Bolkowa pojechaliśmy na kwaterę do Srebrnej Góry – tak praktycznie minął pierwszy dzień. Drugiego dnia udaliśmy się na zwiedzanie Twierdzy Srebrna Góra – obiekt imponujący swoim ogromem. Co prawda część była niedostępna dla zwiedzających, gdyż trwały prace remontowo-rekonstrukcyjne (ponoć inwestycja ma zamknąć się sumą rzędu 20.000.000 zł). Obiekt naprawdę wart poświęconego tam czasu, przewodnik opowiadał wszystko z pasją i zaangażowaniem. Następnym punktem zwiedzania był zamek Książ. Uwierzcie, że jest to obiekt przereklamowany. Tak, jest ogromny, ale wnętrza nie porażają – zbyt dużo nowoczesności (jeszcze ta wystawa malarstwa na wzór awatara była wręcz żenująca). Kolejnym obiektem była część kompleksu Riese – wiedząc, że czasu nie mamy zbyt dużo – udaliśmy się do Osówki. Ogrom inwestycji jaką podjęli hitlerowcy był naprawdę imponujący – wszystko kute w litej skale, betonowane i w końcowym efekcie połączone miało być z Włodarzem i Rzeczka. Ponoś szykowane było połączenie z odległym Książem, ale to tylko hipoteza, gdyż planów nikt do dziś nie znalazł. Tak zakończyliśmy drugi dzień wycieczki. Na kwaterze był grill i piwko. Adam nawet wykąpał się w basenie. Świerszcze tak cykały, że w pewnym momencie stawało się to irytujące. Nad ranem trzeciego dnia rozszalała się burza z tak głośnymi i przeciągłymi piorunami, iż praktycznie wszyscy się pobudziliśmy. Na całe szczęście przed planowanym wyjazdem uspokoiło się i nawet nawierzchnia zdążyła podeschnąć, ale cóż z tego skoro intensywne opady naniosły ogromne ilości piasku na drogi – myślę oczywiście o zakrętach, po których z rozkoszą śmigaliśmy. Krzysiek stwierdził, że do zamknięcia opony brakuje mu jakieś 0,5 cm – no ale chyba nie uda się zamknąć jej całkowicie, mimo planowanego powrotu drogą 100 zakrętów. W tym dniu zwiedzaliśmy kopalnię złota w Złotym Stoku – obiekt wart poświęcenia prawie 3 godzin łącznie z obiadem. Ze Złotego Stoku objeżdżając całą kotlinę Kłodzką dojeżdżamy do Czermnej – gdzie znajduje się słynna Kaplica Czaszek. Wracamy do domu planowaną trasą 100 zakrętów – nota bene robimy to jadąc z góry w dół. Trochę przereklamowana, dziurawa i wyboista, ale było warto się nią przejechać. Jak pisałem wcześniej – na zakrętach zalegały hałdy piasku naniesione przez opady i nie poszaleliśmy. Tu zaczęły się kłopoty z Intruderem – zaczął nierówno pracować, aby odmówić posłuszeństwa w Dzierżoniowie. Kłopoty z prądami. Jakoś nam się udało dociągnąć do Legnicy, ale to był kres jego możliwości – wrócił na lawecie do Świebodzina. Podsumowując: trzy dni w siodle nie pozwoliło zwiedzić wielu miejsc ciekawych grzechu w Kotlinie Kłodzkiej – planujemy tu wrócić w innym terminie. Przejechaliśmy: 998 km
pitbull
dnia 2011-07-08 nawinięto 998km
Witnica i okolice W dniu 20 sierpnia 2011 wybraliśmy się w 9 motocykli (13 osób) do Witnicy. W planach było zwiedzanie tamtejszego Browaru oraz Prywatnego Muzeum Chwały Oręża WP i Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. Po obiedzie w miejscowej restauracji udaliśmy się na "ubijanie" posiłku. Wybraliśmy jako drogę powrotną trasę na Skwierzynę, dalej Międzyrzecz, Trzciel, Zbąszynek, Smardzewo i Świebodzin. Tymi fajnymi zakrętami (na niektórych odcinkach nowa nawierzchnia) zakończyliśmy wycieczkę.
pitbull
dnia 2011-08-20 nawinięto 227km
Zakończenie sezonu 2011 - Szklarska Poręba Jak co roku zakończyliśmy oficjalnie sezon motocyklowy wypadem w góry. Wyjazd tradycyjnie planowany jest przed Wszystkimi Świętymi i zawsze jedziemy w kierunku Karkonoszy. Teraz byliśmy w Szklarskiej Porębie, gdzie w Karczmie zjedliśmy obiadek i w drogę powrotną. To, że sezon kończymy, wcale nie musi oznaczać, że moto zapada w "sen zimowy" - jeżeli pogoda pozwoli ... (chociaż mówi się, że nie ma złej pogody na moto, tylko są źle ubrani motocykliści) POZDRAWIAM WSZYSTKICH !!!
pitbull
dnia 2011-10-29 nawinięto 398km