Rejestracja
Lista wypadów
« Pokaż wszystkie
2012.05.05 - Zamki Polskie - Kliczków
W dniu 5 maja 2012 zaplanowaliśmy wyjazd z zamiarem zwiedzenia Zamku w Kleczkowie..
Na wyjazd zgłosili się:
1/ Dawidowicz Piotr – BMW R1100GS
2/ Dawidowicz Wojciech – Kawasaki VN750 Vulcan
3/ Żarski Mieczysław – Honda Varadero
4/ Żarska Barbara - pasażerka
Start o 9:00 z placu OSK Dażar s.c.
Pogoda stała pod znakiem zapytania. Nawet poniektórzy zawahali się, czy czasem nie przełożyć tego wyjazdu na inny termin. Zapowiadali w części zachodniej kraju dość intensywne burze.
Jednak decyzja zapadła JEDZIEMY.
Jadąc na południe przez cały czas po prawej stronie widzieliśmy ciemne chmury.
Trasa przebiegała od Świebodzina, poprzez Zieloną Górę, Szprotawę i tu się zaczęło. GPS poprowadził nas w „pole”. Nikt nie miał ze sobą żadnej mapy, a pytani ludzie wskazywali drogę w przeciwnych kierunkach.
Jeden kazał jechać na południe, drugi mówił że należy jechać na zachód. Wskazywali drogi dojazdu, które kończyły się w szczerym polu. Pamiętajcie – zawsze do kuferka wrzućcie kawałek klasycznej, papierowej mapy. Na tyle wyjazdów nigdy nie było z tym problemów, aż tu nagle … A uwierzyć musicie, iż spieszyło się nam, aby nie złapała nas żadna ulewa po drodze.
Zamek zwiedziliśmy tylko z zewnątrz, gdyż czekać do następnego oprowadzania przez przewodnika prawie 1,5 godziny to nam się nie chciało. Część zamku podporządkowana jest działalności gospodarczej – hotel, restauracja, bar, SPA, jeździectwo.
Obiekt jest jednak godny odwiedzenia.
W drodze powrotnej na wysokości Zielonej Góry złapała nas burza, tak intensywna, że nie pozostawiła suchej nitki. Po minięciu obwodnicy Sulechowa (20 km dalej) już było po burzy. Niektórzy nawet uważali, że padał nawet grad (jednak to tylko ogromne krople deszczu waliły w nas z impetem).
Jadąc prawie przez te 380 km spotykaliśmy motocyklistów jadących w różnych kierunkach, ale jak myślicie, gdzie widzieliśmy ich najwięcej? Z 10, no może 12 innych motocyklistów – prawie połowę z nich mijaliśmy właśnie podczas przejazdu przez ten odcinek 20 km - jadąc w intensywnych opadach deszczu i walących z nieba piorunach. A mówi się, że unikamy deszczu ...
W rejonie Świebodzina już było sucho.
Łącznie przejechaliśmy 383 km
Już myślimy o następnym wyjeździe.
pitbull
dnia 2012-05-05 nawinięto 383km
dnia 2012-05-05 nawinięto 383km
2012.04.21 - Motoserce Głogów
W dniu 21 kwietnia 2011 rozpoczynamy oficjalnie sezon motocyklowy.
Może wprowadzimy to jako punkt stały do grafiku naszych wyjazdów?
Na wyjazd zgłosili się:
1/ Dawidowicz Piotr – BMW R1100GS
2/ Paweł – Yamaha XV750 Virago
3/ Wojciech – Kawasaki VN750 Vulcan
4/ Mieczysław – Honda Varadero
5/ Krzysztof – Suzuki Intruder 1500
Start o 7:00 z placu OSK Dażar s.c.
Od samego początku intensywnie spoglądaliśmy w niebo. Wg prognozy w Głogowie słońce miało pokazać się ok. 10:00 – 10:30.
Rozplanowaliśmy wyjazd poprzez:
Świebodzin – Babimost – Wolsztyn – Wschowa ( tu złapał nas jeszcze deszcz) – Głogów
W Głogowie umówieni byliśmy z Andrzejem, który swoją Yamaha Virago miał poprowadzić nas pod ratusz, gdzie odbywała się impreza zorganizowana przez Gremium MC.
W imprezie wzięło bardzo dużo motocyklistów.
Jednak organizacja oddawania krwi na tak szczytny cel jakim są nasi malusińscy był delikatnie mówiąc chybiony.
Organizując w takiej formie akcję oddawania krwi nie należy się łudzić, że tylko wytrwali dotrwają od zapisu do samego oddania krwi. Dlaczego?
Jeżeli ktoś mający chęć oddać krew ma odstać w czterech kolejkach:
1 – zapis jako dawca
2 – pobranie próbki do badań
3 – badanie lekarskie
4 – rzeczywiste oddanie krwi
Całość zajęła ok. 2 godzin. Stojąc w kolejce ominęły nas wszystkie atrakcje tego dnia.
No ale oddaliśmy krew – w końcu po to przybyliśmy.
Wracając mieliśmy zamiar obrać kurs na Żary, Krosno Odrzańskie i Kostrzyn, ale większość stwierdziła, że pora jednak wracać do domu.
Tak też zrobiliśmy.
Łącznie przejechaliśmy 234 km
pitbull
dnia 2012-04-21 nawinięto 234km
dnia 2012-04-21 nawinięto 234km
Zakończenie sezonu 2011 - Szklarska Poręba
Jak co roku zakończyliśmy oficjalnie sezon motocyklowy wypadem w góry. Wyjazd tradycyjnie planowany jest przed Wszystkimi Świętymi i zawsze jedziemy w kierunku Karkonoszy. Teraz byliśmy w Szklarskiej Porębie, gdzie w Karczmie zjedliśmy obiadek i w drogę powrotną.
To, że sezon kończymy, wcale nie musi oznaczać, że moto zapada w "sen zimowy" - jeżeli pogoda pozwoli ...
(chociaż mówi się, że nie ma złej pogody na moto, tylko są źle ubrani motocykliści)
POZDRAWIAM WSZYSTKICH !!!
pitbull
dnia 2011-10-29 nawinięto 398km
dnia 2011-10-29 nawinięto 398km
Witnica i okolice
W dniu 20 sierpnia 2011 wybraliśmy się w 9 motocykli (13 osób) do Witnicy. W planach było zwiedzanie tamtejszego Browaru oraz Prywatnego Muzeum Chwały Oręża WP i Parku Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. Po obiedzie w miejscowej restauracji udaliśmy się na "ubijanie" posiłku. Wybraliśmy jako drogę powrotną trasę na Skwierzynę, dalej Międzyrzecz, Trzciel, Zbąszynek, Smardzewo i Świebodzin. Tymi fajnymi zakrętami (na niektórych odcinkach nowa nawierzchnia) zakończyliśmy wycieczkę.
pitbull
dnia 2011-08-20 nawinięto 227km
dnia 2011-08-20 nawinięto 227km
Kotlina Kłodzka i jej atrakcje
Na dzień 8 lipca zaplanowaliśmy początek trzydniowej wycieczki, której miejscem docelowym jest Kotlina Kłodzka.
W wyjeździe udział wzięli:
1/ Piotr – BMW R1100GS
2/ Renata – pasażerka w/w pojazdu
3/ Wojciech – Kawasaki Vulcan
4/ Marcin – Honda Varadero
5/ Krzysztof – Suzuki Intruder
6/ Adam – pasażer w/w
Trasa przebiegała: Świebodzin – Grodziec, gdzie zwiedziliśmy zamek, który zaskoczył nas swoją atrakcyjnością turystyczną – dalej pojechaliśmy do Bolkowa z zamiarem zwiedzenia zamku, ale pomimo, iż przybyliśmy przed 17:00 nie wpuszczono nas do wnętrz. Pozostało zwiedzanie przygrodzia – z Bolkowa pojechaliśmy na kwaterę do Srebrnej Góry – tak praktycznie minął pierwszy dzień.
Drugiego dnia udaliśmy się na zwiedzanie Twierdzy Srebrna Góra – obiekt imponujący swoim ogromem. Co prawda część była niedostępna dla zwiedzających, gdyż trwały prace remontowo-rekonstrukcyjne (ponoć inwestycja ma zamknąć się sumą rzędu 20.000.000 zł). Obiekt naprawdę wart poświęconego tam czasu, przewodnik opowiadał wszystko z pasją i zaangażowaniem. Następnym punktem zwiedzania był zamek Książ. Uwierzcie, że jest to obiekt przereklamowany. Tak, jest ogromny, ale wnętrza nie porażają – zbyt dużo nowoczesności (jeszcze ta wystawa malarstwa na wzór awatara była wręcz żenująca).
Kolejnym obiektem była część kompleksu Riese – wiedząc, że czasu nie mamy zbyt dużo – udaliśmy się do Osówki. Ogrom inwestycji jaką podjęli hitlerowcy był naprawdę imponujący – wszystko kute w litej skale, betonowane i w końcowym efekcie połączone miało być z Włodarzem i Rzeczka. Ponoś szykowane było połączenie z odległym Książem, ale to tylko hipoteza, gdyż planów nikt do dziś nie znalazł.
Tak zakończyliśmy drugi dzień wycieczki. Na kwaterze był grill i piwko. Adam nawet wykąpał się w basenie. Świerszcze tak cykały, że w pewnym momencie stawało się to irytujące.
Nad ranem trzeciego dnia rozszalała się burza z tak głośnymi i przeciągłymi piorunami, iż praktycznie wszyscy się pobudziliśmy. Na całe szczęście przed planowanym wyjazdem uspokoiło się i nawet nawierzchnia zdążyła podeschnąć, ale cóż z tego skoro intensywne opady naniosły ogromne ilości piasku na drogi – myślę oczywiście o zakrętach, po których z rozkoszą śmigaliśmy. Krzysiek stwierdził, że do zamknięcia opony brakuje mu jakieś 0,5 cm – no ale chyba nie uda się zamknąć jej całkowicie, mimo planowanego powrotu drogą 100 zakrętów.
W tym dniu zwiedzaliśmy kopalnię złota w Złotym Stoku – obiekt wart poświęcenia prawie 3 godzin łącznie z obiadem. Ze Złotego Stoku objeżdżając całą kotlinę Kłodzką dojeżdżamy do Czermnej – gdzie znajduje się słynna Kaplica Czaszek.
Wracamy do domu planowaną trasą 100 zakrętów – nota bene robimy to jadąc z góry w dół.
Trochę przereklamowana, dziurawa i wyboista, ale było warto się nią przejechać. Jak pisałem wcześniej – na zakrętach zalegały hałdy piasku naniesione przez opady i nie poszaleliśmy.
Tu zaczęły się kłopoty z Intruderem – zaczął nierówno pracować, aby odmówić posłuszeństwa w Dzierżoniowie. Kłopoty z prądami. Jakoś nam się udało dociągnąć do Legnicy, ale to był kres jego możliwości – wrócił na lawecie do Świebodzina.
Podsumowując: trzy dni w siodle nie pozwoliło zwiedzić wielu miejsc ciekawych grzechu w Kotlinie Kłodzkiej – planujemy tu wrócić w innym terminie.
Przejechaliśmy: 998 km
pitbull
dnia 2011-07-08 nawinięto 998km
dnia 2011-07-08 nawinięto 998km
11.06.2011 - Fortyfikacje Poznania i Puszczykowo
2011.06.11 wybraliśmy się do Poznania - pozwiedzać tamtejsze fortyfikacje. Ogólnie oprócz samej Cytadeli znajduje się tam wiele fortów obronnych (ponoć 18). Czas nam nie pozwolił zwiedzić nawet 1/3 z nich. Zresztą w upale przebijanie się przez Poznań nie należy do przyjemności (i tak wyszło prawie 30 km po samym Poznaniu). Po zwiedzeniu fortyfikacji udaliśmy się do Puszczykowa, gdzie znajduje się Muzeum A.Fiedlera. Znajduje się tam zbiór pamiątek z podróży po świecie. Najciekawszym obiektem była replika Santa Marii, na którym to statku Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę. Pojechaliśmy w składzie:
1/ Piotr na BMW GS
2/ Wojciech na Kawasaki Vulcan
3/ Michał na Honda CBR
4/ Jurek na Honda Varadero
5/ Mariusz na Yamaha Fazer
6/ Rafał na Honda CBR
Razem wyszło nam 339 km. Z ciekawostek, to przekonaliśmy się, iż CBR nadaje się na motocykl terenowy. Rafał wypadł z drogi i jakieś 200 metrów ciął przydrożnym rowem, kilka razy wyskakując w powietrze. Pełen szacun - utrzymał moto na kołach.
Trasa przebiegała: Świebodzin – Babimost – Siedlec - Wolsztyn – Grodzisk Wielkopolski – Poznań – Puszczykowo – Rogalin – Mosina – Opalenica – Nowy Tomyśl – Zbąszyń – Smardzewo – Świebodzin.
Już myślimy nad następnym wyjazdem. W planach jest zwiedzanie Kotliny Kłodzkiej z jej atrakcjami.
pitbull
dnia 2011-06-11 nawinięto 339km
dnia 2011-06-11 nawinięto 339km
01.05.2011 - Bałtyk - Wybrzeże zachodnie
Bałtyk – wybrzeże zachodnie – 01.05.2011
W dniu 1 maja 2011 zaplanowany był wyjazd nad morze. Mieliśmy w planach zwiedzanie Krzywego Lasu w Nowym Czarnowie, Muzeum Figur Woskowych w Międzyzdrojach, Aleja Gwiazd, Forty Świnoujścia, Ruiny kościoła w Trzęsaczu oraz w drodze powrotnej w planach było zwiedzanie zamku w Świdwinie.
W wyprawie udział wzięli:
1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS
2/ Paweł - Yamaha Virago
3/ Marcin - Honda Varadero
4/ Krzysztof - Suzuki Intruder
5/ Krzysztofa i Adam jako pasażerowie
Plany - planami, a życie swoje. Już na początku pojawił się problem z jednym z motocykli - Yamaha Virago odmówiła posłuszeństwa. Mimo to kontynuowaliśmy wycieczkę (na platformie pojechała do serwisu, a my byliśmy godzinę w plecy) .
W tym dniu było zimno - zapowiadali 15 stopni C, ale na motocyklu ta temperatura w czasie jazdy oscylowała w granicach 6 -10 stopni i ten porywisty wiatr. Z powodu opóźnienia czasowego nastąpiła zmiana marszruty. Najpierw udaliśmy się do Pyrzyc w celu zwiedzenia tamtejszych murów obronnych, następnie udaliśmy się do Międzyzdrojów - Muzeum Figur Woskowych zaliczyliśmy w tempie wręcz sportsmena. Na molo nikt nie chciał już pójść - wiał niemiłosiernie zimny wiatr od morza.
Szybka przeprawa promowa do Świnoujścia i zwiedzanie Fortów: Anioła i Zachodniego. Mieliśmy jeszcze pójść na falochrony, ale ten wiatr ...
Wracamy do Świebodzina już ciemną nocą. Nazajutrz spadł śnieg, ale było super (no może trochę za zimno - ale na przyszłość już wiemy, iż należy zabezpieczyć sobie odzież na wp.)
PAMIĘTAJCIE: lepiej coś z siebie zdjąć, niż żałować, że nie ma się co ubrać ...
Przejechaliśmy 568 km
pitbull
dnia 2011-05-15 nawinięto 568km
dnia 2011-05-15 nawinięto 568km
30.10.2010 - Zakończenie sezonu - Szklarska Poręba
Zakończenie sezonu motocyklowego 2010 – Szklarska Poręba
W dniu 30 października 2010 postanowiliśmy zrobić ostatni wypad Klubu na motocyklach.
Dokąd jechać? Decyzja była jedna w góry, do Szklarskiej Poręby.
Miał to być nasz wspólny wyjazd zamykający sezon. Praktycznie nasz pierwszy sezon motocyklowy jako zrzeszonych w Klubie „Absolwent DAŻAR”.
Temperatura nie rozpieszczała nas, ale przynajmniej nie padał deszcz.
Zebraliśmy się na placu Dażaru już o 8:00. Rozgrzewająca kawa i wyruszyliśmy w drogę.
Jechaliśmy w składzie:
1/ Dawidowicz Piotr – BMW R1100GS
2/ Marcin – Honda Varadero
3/ Mieczysław – Honda Varadero
oraz niezrzeszeni
4/ Mariusz – Yamaha Fazer
5/ Sławek – BMW R1200GS
Trasa zaplanowana była wręcz w linii prostej do Szklarskiej Poręby i powrotem, czyli:
Świebodzin – Zielona Góra – Kożuchów – Bolesławiec – Piechowice – Szklarska Poręba – Lwówek Śląski – Sulechów – Świebodzin
Po dojechaniu na miejsce zjedliśmy obiad, poniektórzy z nas zakupili „Karkonoskie Oscypki” i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Spodziewaliśmy się dużego natężenia ruchu na drogach w związku ze zbliżającym się Świętem Zmarłych.
Ruch nie był jednak tak intensywny jak się spodziewaliśmy i dzięki temu mieliśmy duuuuużo frajdy z jazdy.
Jak nigdy dotąd kierowcy samochodów nas pozdrawiali – czyżby w podziwie, że mimo pogody my jeszcze nieodpuściliśmy sobie jazdy motocyklem, czy też byli to również motocykliści „zapakowani” w puszki, którzy żałowali, iż nie ma ich wśród nas lub, że przedwcześnie odstawili swoje rumaki do garażu?
Było zimno, ale nie spadła ani kropla deszczu.
Przejechaliśmy 381 km
SEZON ZAKOŃCZONY
z ogólnym bilansem przejechanych w 2010 roku przez klub 3.342 kilometrów.
pitbull
dnia 2010-10-30 nawinięto 381km
dnia 2010-10-30 nawinięto 381km
18.09.2010 - Zwiedzamy lubuskie (cz.II)
Zwiedzamy województwo lubuskie cz.II z 18.09.2010
Na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy zwiedzenie drugiej – południowej części naszego województwa.
Z osób, które deklarowały się do wyjazdu wstawili się:
1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS
2/ Paweł - Yamaha XV Virago
3/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan
4/ Mieczysław - Honda Varadero
oraz niezrzeszeni w naszym Klubie:
5/ Barbara jako pasażerka BMW
6/ Roksana jako pasażerka Hondy
7/ Krzysztof Suzuki Intruder
Trasa zaplanowana była kolejno przez miejscowości: Świebodzin – Leśna Góra – Zielona Góra – Drzonów – Krosno Odrzańskie – Nowogród Bobrzański – Christianstadt – Brody – Gubin – Krosno Odrzańskie – Dychów – Przetocznica – Świebodzin
Przejechaliśmy 428 km
pitbull
dnia 2010-09-18 nawinięto 363km
dnia 2010-09-18 nawinięto 363km
21.08.2010 - Zwiedzamy Międzyrzecki Rejon Umocnień
Zwiedzamy Międzyrzecki Rejon Umocniony – Pętla Boruszyńska z 21.08.2010
Dziś zaplanowaliśmy zwiedzanie Pętli Boryszyńskiej (MRU).
Z samego rana na miejscu zbiórki wstawili się:
1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS
2/ Renata - pasażerka
3/ Paweł - Yamaha XV Virago
4/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan
5/ Robert - Yamaha TDM
6/ Mieczysław - Fiat
oraz niezrzeszeni w naszym Klubie
7/ Barbara - pasażerka
8/ Roksana - pasażerka
9/ Mariusz - pasażer
10/ Marek - pasażer
11/ Krzysztof - Mercedes
12/ Adam - pasażer
13/ Mateusz S. - nasz przewodnik po bunkrach
Naszym przewodnikiem w kompleksie MRU był Mateusz, który deklaruje swoje przystąpienie do naszego Klubu w niedługim czasie. Opowiadał z zaangażowaniem o założeniach towarzyszących powstaniu MRU.
Poznaliśmy kawał historii naszego regionu.
Pierwotnie w planach było tylko zwiedzanie MRU Pętli Boruszyńskiej. Wychodząc z podziemi zastaliśmy na parkingu kilkanaście motocykli – to przyjechała jakaś grupa z Niemiec.
Popatrzyliśmy w niebo, na zegarki i nie wytrzymaliśmy. Po zakończeniu zwiedzania część z nas wsiadła na „rumaki” i ruszyła w drogę.
Trasa była spontaniczna: Świebodzin – Boryszyn – Sulęcin – Ośno Lubuskie – Krosno Odrzańskie – Sulechów – Szczaniec – Świebodzin.
Trasę motocyklistów zaliczyli:
1/ Dawidowicz Piotr - BMW R1100GS
2/ Renata - pasażerka
3/ Paweł - Yamaha XV Virago
4/ Wojciech - Kawasaki VN Vulcan
5/ Robert - Yamaha TDM
oraz niezrzeszony
6/ Krzysztof – Suzuki Intruder
Przejechaliśmy 269 km.
pitbull
dnia 2010-08-21 nawinięto 269km
dnia 2010-08-21 nawinięto 269km

Copyrights Where2moto.com 2010.